Przygoda życia
Każda historia ma swój początek. Ma też i koniec. Czas płynie nieubłaganie, zmieniają się priorytety.
Na początku szukałem jakiegoś serwisu do prowadzenia statystyk rowerowych. Z czasem zauważyłem również, że bikestats świetnie nadaje się do zapamiętywania wycieczek rowerowych. Dla rowerzystów wyjazd poza własne podwórko jest świetną przygodą. Właśnie przygodą życia. Każdy swoje przygody życia przeżywa po swojemu, ale każdy intensywnie mocno. Warto mieć takie i jak najwięcej.
Obecnie są ciekawsze serwisy do statystyk, bardziej zautomatyzowane i czytelniejsze. Stąd nie będę już wpisywał "komunikacji miejskiej". Ale jeśli przydarzy się jakaś tytułowa "przygoda życia" zapewne umieszczę ją w kategorii "wycieczki"
Do zobaczenia na szlaku!
Grapep biegła, ja jechałem obok, czyli przejażdżka po parku :)
Po pracy trening, przy prędkości 45 na Północnej udało mi się uzyskać tętno maksymalne. Auta przestały wyprzedzać :)
Do pracy
Po przerwie, delikatny trening. Miało być dłużej, ale trening świeżo po deszczu, więc butki zrobiły się mokre.
Na pocztę, a że nie było kolejki to przed pracą zdążyłem machnąć trochę kilometrów. 3x w tą i z powrotem na Świętej Teresy.
Do kina "Antychryst"
Pojechałem za Nowosolną poćwiczyć podjazdy w stronę Byszew. Zjechałem raz, podjechałem i zaczęło padać. Do końca nawet nie udało przetestować mi się nowych spodenek od martombike:

znowu pada
© inimicus
Szybko ubrałem się w całkowity strój przeciwdeszczowy i godzina powrotu w solidnym deszczu:

Strój przeciwdeszczowy
© inimicus
znowu pada© inimicus
Strój przeciwdeszczowy© inimicus















