Przygoda życia
Każda historia ma swój początek. Ma też i koniec. Czas płynie nieubłaganie, zmieniają się priorytety.
Na początku szukałem jakiegoś serwisu do prowadzenia statystyk rowerowych. Z czasem zauważyłem również, że bikestats świetnie nadaje się do zapamiętywania wycieczek rowerowych. Dla rowerzystów wyjazd poza własne podwórko jest świetną przygodą. Właśnie przygodą życia. Każdy swoje przygody życia przeżywa po swojemu, ale każdy intensywnie mocno. Warto mieć takie i jak najwięcej.
Obecnie są ciekawsze serwisy do statystyk, bardziej zautomatyzowane i czytelniejsze. Stąd nie będę już wpisywał "komunikacji miejskiej". Ale jeśli przydarzy się jakaś tytułowa "przygoda życia" zapewne umieszczę ją w kategorii "wycieczki"
Do zobaczenia na szlaku!
Jak mi się chce, to nie mogę. Jak mogę to mi się nie chce. Żałuje, że nie mogłem być wczoraj na masie. Dziś choć ładna pogoda to bardzo, ale to bardzo nie chciało mi się kręcić. Zrobiło się trochę lepiej gdy kupiłem sobie "francuskie z jabłkiem" na pietrynie i przeszedłem się kawałek.
Plan wykonany.
Dziś sporo wolnego, więc miałem czas zająć się ramą do ostrego koła. Od samego początku problemy. Okazało się, że nie mam kluczy do starego typu wkładu suportu. Musiałem więc skoczyć z ramą do serwisu, oczywiście na rowerze. W między czasie pojechałem do Castoramy po szczotkę drucianą na wiertarkę i kilka rzeczy by zmontować prasę do misek sterów wg. bladtetha. Na razie przyrząd czeka, ale już jestem mega zadowolony bo profesjonalny kosztuje ponad 300 złotych a za samoróbke dałem niecałe 5 złotych. Miałem również problem z wybiciem misek. Pojechałem do garażu taty i tam udało się to zrobić nie niszcząc ich. Wypróbowałem również szczotkę drucianą. Jak dla mnie nazbyt dużo zdziera, nie tylko farby ale i ramy. W środę będę miał opalarkę to przypiekę trochę stary lakierek to ładnie zejdzie.
Wracając (już bez ramy, zostawiłem u taty w garażu) zauważyłem fajny bilboard:

Nie, jeżdżę rowerem..
© inimicus
Uśmiech pojawił na mej twarzy, choć patrząc z innej perspektywy rower to też nie tania zabawka. Wstępny kosztorys, który sporządziłem mówi mi, że "ostre" będzie kosztować mnie 1500-2000 złotych :( Ponadto już teraz wiem, że zejście poniżej 8kg raczej nie będzie wykonalne z tą ramą. Zważyłem ją i bez obcinania "dodatków na razie waży 2558. Widelec zaś 805 gram. Tak więc raczej będę zmuszony cieszyć się, że waga nie przekroczy 9kg :(
By dokręcić potrzebne kilometry wieczorna jazda przy zachodzie słońca.

park miejski nocą
© inimicus
Nie, jeżdżę rowerem..© inimicus
park miejski nocą© inimicus
Kolejny dzień intensywniejszej jazdy. Przy temperaturze około 10 stopni w kurtce accent grzałem się za bardzo. Odpiąłem więc rękawy:

Na cmentarzu.. w parku
© inimicus

rozstrzelany, za ojczyznę
© inimicus
Trochę spraw, powrót po pracy późnym wieczorem. Zmęczony i znów zaczęło boleć gardło :(
Na cmentarzu.. w parku© inimicus
rozstrzelany, za ojczyznę© inimicus
Po pracy znów naokoło, by nadrobić trochę kilosów. Wziąłem aparat, jak zwykle wiele się działo. Kto by przypuszczał, że rowerzyści mogą jeździć po 22 po mieście i to po ścieżkach rowerowych. Toż to wspaniały parking dla służb miejskich. W okół tak mało miejsca a ścieżka aż sama się prosi o parkowanie. To nic, jadę dalej a tu proszę, drogowcy pomyśleli i o rowerzystach, zrobili nam chodnik bysmy pod wodą jeździć nie musieli. Nieważne, ze droga dla samochodów zamknięta, dla ścieżki rowerowej zawsze powinno być czerwone swiatło, no chyba, ze się nacisnie magiczny przycisk i poczeka swoje. Jadę dalej a tu ścieżka się kończy. Ale co tam narzekać. Nie tylko dla rowerzystów ale i dla pieszych. Zrelaksowany spokojnie wróciłem więc do domku.

Policja na ścieżce rowerowej
© inimicus

Zdjęcie z wycieczki rowerowej
© inimicus

Zdjęcie z wycieczki rowerowej
© inimicus
Policja na ścieżce rowerowej© inimicus
Zdjęcie z wycieczki rowerowej© inimicus
Zdjęcie z wycieczki rowerowej© inimicus















